W cieniu Monte Elmo/Helm
24.11.2011
Nauka jazdy na nartach w Dolomitach po polsku? To żadna nowość. Joanna Pająk, polska instruktorka, pracuje w Południowym Tyrolu od lat.
Jak Pani trafiła do Południowego Tyrolu?
Zupełnie inaczej niż większość Polaków. 16 lat temu, będąc na wakacjach na Hawajach, podróżowałam autostopem. Jednym z kierowców, który mnie podwoził, był instruktor narciarski z Południowego Tyrolu… mój dzisiejszy mąż. I tak przygoda z autostopem i love story na egzotycznej wyspie Maui skończyły się w Dolomitach.
Jak wygląda Pani typowy dzień pracy?
Pracuję stale dla szkoły narciarskiej w Dobbiaco/Toblach. Z samego rana, między godz. 9 a 10, prowadzę lekcje indywidualne. Kolejne dwie godziny zarezerwowane są na zajęcia grupowe. Po południu znów pracuję z indywidualnymi narciarzami.
Czym charakteryzuje się ten właśnie region i dlaczego warto tu przyjechać na zimowe wakacje?
To co cenię w Dobbiaco, to ogólne wartości Południowego Tyrolu: bardzo mocne korzenie kulturowe, wyjątkowo silne kultywowanie lokalnych tradycji; urzekająco piękne widoki, krystalicznie czyste powietrze, idealnie przygotowane stoki. Do tego bardzo bogata oferta kulinarna kuchni tyrolsko-włoskiej i rodzinna atmosfera w restauracjach, hotelach i pensjonatach. W Dobbiaco dochodzi do tego jeszcze wysoki standard usług w dobrej cenie.
Jak Pani ocenia umiejętności polskich narciarzy przyjeżdżających do Południowego Tyrolu?
Polacy są wielkimi miłośnikami narciarstwa. Dużą wagę przywiązują do strony technicznej. Czasami jednak przeceniają swoje umiejętności, stąd relatywnie dużo wizyt w lokalnych szpitalach.
Kiedy warto skorzystać z usług instruktora?
Pierwsze kroki na nartach na pewno należy stawiać pod okiem instruktora. Uczy się wtedy dużo szybciej i bezpieczniej, a jazda na nartach zaczyna sprawiać przyjemność. Ale narciarstwo jest sportem bardzo technicznym, w związku z tym na każdym etapie warto się szkolić.
Pani ulubiony stok w Południowym Tyrolu?
Monte Elmo w Alta Pusteria/Hochpustertal, dokładnie na granicy Dolomitów i Alp Karnijskich. Są tam długie trasy z pięknymi widokami na Dolomity, z drugiej zaś strony wciąż jeździ tam relatywnie niewielu ludzi.
Ulubiona lokalna potrawa? A może tęskni Pani za kuchnią polską?
Dziczyzna, dobre południwotyrolskie knedle ze speckiem. Oczywiście, nie może zabraknąć strudla z jabłkami. Kuchnia polska? Moja rodzina wie, że odwiedzając mnie, nie może zapomnieć o oscypku.


